Posty

Śniła mi się samotność

Obraz
Śniła mi się samotność, która łamie serce.
Spałam i czułam się strasznie sama.
Przytulałam poduszkę będąc w tej męce.
Zapewne tak się czuje pozostawiona młoda mama.

Może miałam zrozumieć samotność starych ludzi.
Może ja nie jestem dla nikogo oparciem.
Bo może tyle ludzi się w samotności budzi.
I nie ma żywego ducha na ich łez otarcie.

W tym śnie me serce tak mocno biło.
To było najgorsze, że nie było obok Ciebie.
Sama już nie wiem co się wydarzyło.
Chyba gdzieś zgubiłam samą siebie.

A.G.

Niesprawiedliwość

Już nie mogę. Tak strasznie, ale to bardzo mocno, nie mogę znieść ludzkiej niesprawiedliwości. Siedzi gdzieś to we mnie, aż nie mogę przez to spać. Dzisiaj dobija mnie niesprawiedliwość w pracy. Dlaczego ktoś siedzi i nic nie robi? Rozumiem nic nie robić, kiedy nie ma nic do roboty. Ale kiedy jest to przecież trzeba pracować. Niecierpie odkładać pracy na później. Właśnie dlatego nie mogę pracować z kimś, dla kogo normalne jest odkładanie - a chyba nawet nie! To nie odkładanie! To czekanie, aż ktoś inny po prostu to zrobi. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Chyba czas na własny interes.

Słomiany zapał

Tysiąc pomysłów na to jak żyć i co robić. Problem jest taki, że jeden pomysł jest lepszy od drugiego. Nie da rady zrealizować wszystkich. Tyle, że nie realizuje żadnego. W zasadzie robię coś, co w ogóle nie było moim pomysłem. Po prostu tak się trafiło i tak jest. A to smutne jednak. Niby tak człowiek stara się wszystko kontrolować. Mieć nad swoim życiem władze. A wychodzi jak wychodzi.... Bo jak już się coś trafi, to trudno potem zrezygnować dla jakichś naszych pomysłów. Bo pomysły są tylko w naszej głowie. Tak na prawdę nie wiesz czy Ci się uda. Ale wiesz, że to co robisz, może nie satysfakcjonuje, ale jednak zapewnia jakiś byt... Nie musisz się martwić o jedzenie czy rachunki. Więc żyjesz tak z dnia na dzień. I każdego dnia czujesz, że jednak nie tak miało Twoje życie wyglądać. Ale im dalej tym mniej już to czujesz. Tym mniej już o tym w ogóle myślisz... Po prostu życie się toczy. Uciekają już gdzieś te marzenia. A może właśnie teraz jest ten moment żeby zaryzykować i pójść w niezn…

Jestem tchórzem

No niestety. Jestem tchórzem. Nie chce i nigdy nie chcialam. Ale jestem. Co prawda jest kilka decyzji, gdzie mogę powiedzieć, że zaryzykowałam. Ale byłam młodsza, jeszcze mogłam ryzykować. A teraz? Teraz już jestem... W sumie nadal młoda, lecz już nie tak. Nie taka młoda żeby ryzykować. Minął termin przydatności na ryzyko? Nie ma czegoś takiego. Na ryzyko nigdy nie powinniśmy być za starzy. Jednak ja... Jestem już tchórzem... Niby bym chciala, lecz się boje. Jednego dnia jestem przekonana - tak zrobię to! Na pewno! Nie mam nic do stracenia. Owszem mogę stracić czas i pieniądze. Ale zyskam doświadczenie. Przecież nie żałuję żadnej decyzji dotychczas. Za to żałuję, że wiele decyzji podjęłam za późno. Przecież nigdy nie jest za późno, dopiero tak mówiłam... jestem takim tchórzem. Mam żal do siebie. Nie chce być tchórzem! Ale jednak coś mnie blokuje... Sama siebie blokuje... Brak mi wiary, chociaż tak bardzo chcę wierzyć. Jestem szczęśliwa. Ale mogłabym przecież zdobywać chmury! I gory! I…

Odpowiedzialność

Tyle że większość ludzi dopiero jak zacznie pracować to wtedy zauważy, że życie jak się nie ma rodziny jest bez sensu. A czasem nawet jak osiągnął bogactwo to dopiero wtedy chcieliby mieć kogoś z kim mogliby się nim cieszyć.

No bo studiowanie jest spoko i w ogóle fajne, i w zasadzie to czemu by nie studiować całe życie? Jakbym miała stypendium to bym mogła studiować cały czas. Bo tak na prawdę to świetny czas, beztroski, możesz iść na zajęcia, ale w sumie jak nie pójdziesz to może i tak jakoś zdasz, możesz się spóźnić i najwyżej się wkurzą i Cię wywalą. Możesz robić co chcesz, bo masz mnóstwo czasu. Tak! Już potem w życiu nigdy nie ma tyle wolnego czasu co na studiach...
A po studiach? Trzeba być odpowiedzialnym, trzeba codziennie iść do pracy i to na konkretną godzinę. A małżeństwo? Wtedy to już trzeba być całkiem odpowiedzialnym.
Nie dość że na siebie to jeszcze za kogoś, i trzeba zapewnić komuś dach nad głową i dzieci muszą mieć co jeść. I nie powiesz "A rzucam pracę, bo w zas…

Patrz sercem

Ile razy patrzę na świat przez pryzmat zazdrości. Staram się tego nie robić. W końcu od czego mam serce? Dobrze, że je mam. Dzięki niemu mam wyrzuty sumienia. To dobra sprawa. Ile razy powiedziałam coś tylko dlatego, że nie mogłam znieść, że komuś coś się udało. A mnie nie. Przecież nawet nie spróbowałam. Ale mam serce, które czasem nie pozwala mi zasnąć. Myślę o czymś i czuję w sercu. Czuję jak się broni. Rozgrywa się walka pomiędzy tym co mówi rozum, co jest ludzkie, a tym co w sercu, co pochodzi od Boga. Nie zasnę dopóki nie wygra serce. Kiedy tak myślę, wyobrażam sobie rozmowę z ta osobą. Na początku jest ostro, mówię co myślę. Przecież JA wiem jak być powinno. Każda kolejna wyobrażona rozmowa jest bardziej spokojna. Dochodzę w końcu do momentu, kiedy już wygrało serce. Wtedy strasznie żałuję, że to tylko wyobrażona rozmowa. Chciałabym wtedy rozmawiać naprawdę. Może dojdzie kiedyś do takich rozmów. Rozmów o uczuciach, o przeżyciach, o Bogu. A po co właściwie nam ta wiara? Przecież…

Kiedy już przestanę się bać

Wierzę że przyjdzie taki dzień, że przestanę się bać. Wstanę pewnego dnia i zacznę robic to co chce. Dobrze wiem co bym robiła. Wierzę. Chyba muszę się o to pomodlić. Wiedzieć, że powinnam coś zrobić, a to zrobić to zupełnie dwie różne rzeczy. Podobno Ford mówił, że Ci którzy nie popełniali błędów pracują dla tych, którzy je popełniali. Jest ryzyko, jest zabawa - tak też mówią. Gdyby tak pewnego dnia nie mieć nic do stracenia. Ale przecież nie mamy nic do stracenia...